Już od niedzieli, przebywam w celi
Na rozgrzebanej, starej pościeli
I rozmyślając, piszę na ścianie
Kawałkiem drutu swoje wyznanie

Jak za niewinność tutaj trafiłem
Sami przyznacie, nic nie zrobiłem
Piszę ze łzami, patrząc przez kraty
Historię długą dzieląc na raty

Pierwszy raz w życiu, wzięły mnie gliny
Gdym wystartował do pięknej dziewczyny
Dziewczyna piękna i grzechu warta
Ale to była, córka komendanta

Zaraz po wyjściu jeśli się uda
Naśladować miałem Robin Hooda
Widząc jak chciwy księgowy kradnie
Wyczyściłem mu konto bardzo dokładnie

Lecz sąd nie dał mi żadnej wiary 
Że miałem całkiem dobre zamiary
I od tej pory nie chcę pieniędzy
Wolę już raczej umierać w nędzy

Udało mi się kłopotów unikać
Do puki nie wzięła mnie polityka
Za dużo rzekłem tak bywa w życiu
Za to niebawem byłem już w kiciu

Niech ta historia przykładem się stanie
Prawda wyryta rylcem na ścianie.
Za mym skazaniem nie stał żaden grzech
Po prostu ścigał mnie potworny pech

Przyszłość mnie czeka raczej marna
Myślę jak szybko zwiać z tego  mamra
By wreszcie wejść na właściwą drogę
Może ktoś z celi mi to podpowie ?


Może ktoś z was   to mi podpowie?



Contact Us / Kontakt z nami
skaner@skaner.net / +1 519 641 8894